Kilka słów o miejscach

Rozmawiałam przed chwilą z Szefem przez telefon. Nie ma w tym żadnej wyjątkowości, komunikujemy się dość często. Rozmawialiśmy głównie o sztuce…, co też nie winno dziwić. Przewijały się wątki różne; nie wszystkie dobre i miłe, bo ta nasza działalność to jednak górzysty teren… Górzysty w nieprzewidywalny sposób i czasem wydaje nam się, że tam gdzie miała być polana, jest jednak pagórek okraszony powalonym drzewem, a nam właśnie ktoś przebił oponę w naszym tandemie. „Ahoj przygodo” jednak wołamy, nie marudzimy.

Wracając do konwersacji…

– Jak teraz rzucę hasło sztuka…, to jakie masz słowo-skojarzenie?

– … ciepło

Wyglądam za okno, widzę zazielenione wiosną łąki. Łąki w kolorze sztuki… poruszone wiatrem, omaszczone słońcem, i myśę: TAK. To bardzo dobre słowo. Słowo, które chcieliśmy, by było odczuwalne też dla Was.

Ciepło bliskości, komunikacji, spotkania. Ciepło herbaty z cynamonem; ścisku. gdy na podłogę rzucamy poduchy, by mogło być Was u nas więcej. Ciepło pluszu na fotelach i tychże właśnie poduchach. Ciepło wysiłku i ciepło takiego „tak po prostu”. Tak nam się wydaje, że tacy jesteśmy, takie jest nasze miejsce. Bez napinania się na elegancję, bez puszenia się, bez „ę, ą”. Z mopem, który zawija się Wam czasem wokół kostek, w dżdżysty dzień…

Przez długi czas wieści o nas rozchodziły się głównie pocztą pantoflową. Teraz jest inaczej. Trafiacie do nas z różnych stron, często wiedząc o nas mniej, niż kiedy wtajemniczali Was „znajomi”, którzy już u nas byli. Pracujemy nad tym, by wciągnąć Was na nasz pokład nieco bardziej, przeprowadzić przez bezzasadowe zasady Starowiślnej, ale trochę jesteśmy w tyle z realizacją naszych wszelkich pomysłów i planów. Wybaczcie!

Nie jesteśmy idealni, wiele chcielibyśmy usprawnić, ale z pewnością dbamy o miejsca dla Was!

Przy każdym ustawieniu siadamy z Szefem na 12/13stu i dostawkach oraz poduchach, by sprawdzić czy wypełniamy standardy. Przesiadamy się w różnych konfiguracjach, dyskutujemy o zasłanianiu i niezasłanianiu, testujemy. Myślę, że wygląda to jak kreskówka w przyspieszonym tempie. Żałujcie, że Was wtedy z nami nie ma, bo to niemal kolejny spektakl… Poduchy pojawiły się w tym roku, bo zainteresowanie, bo chęć, bo CIEPŁO, a oboje z Szefem zawsze lubiliśmy schodki i dostawki w teatrach. Jest w tym jakaś niewymuszona chęć bycia razem. Wydawała nam się piękna, i w większości tak jest właśnie odbierana, ale… „Opinie są, jest ich wiele. Nie są same dobre, są zróżnicowane.”

No właśnie. „Wszystko, czyli nic…” Wszystkim, czyli nikomu… Nie uszczęśliwimy wszystkich… Możemy tylko napisać jasno i klarownie

– wszystkie decyzje dotyczące ustawień widowni są przemyślane i sprawdzone

– nie ma dwóch miejsc w sztuce, z których będzie widać to samo i tak samo. Jest to decyzja artystyczna. W wydaniu ekstremalnym na spektaklu „Trzy siostry”. Licentia poetica

– mogą pojawić się przed pierwszym rzędem poduchy „w zaułku litery U” na spektaklach „Postrzał” oraz „Trzy siostry”; w przerwie pierwszego rzędu w spektaklu „…i zawsze przy mnie stój”; w „alejce” pomiędzy miejscami przy „Nie budźcie mnie”

dostawkowicz

 

– ilość poduch jest dostosowana do standardowej przestrzeni wolnej na nogi w większości teatrów. Jednak – wszyscy jesteśmy ludźmi i czasem ktoś w szale pragnienia sztuki przesunie podusię o 10 cm i przyblokuje coś lub kogoś. Szepnijcie poduchowemu widzowi o tem. On wie, że sztuka… trafiła mu się,jak ślepej kurze ziarno, i jest gotowy na przestrzenną współpracę w imię ciepła bliskości.

słowa: Szefowa

kreska: Szef